Radio Białystok | Wiadomości Studio Suwałki | Na zamknięte osiedla imigrantów nie wpuszczą - felieton Tomasza Kubaszewskiego
autor: Tomasz Kubaszewski
W tej rzeczywistości wszystko jest możliwe. Poseł Franciszek Sterczewski, który biegał z reklamówką przy granicy pozostaje autorytetem i otrzymuje rzęsistej oklaski. W ramach miłości do bliźniego skanduje się hasła, że Morawiecki i Straż Graniczna "mają krew na rękach", zaś dziennikarzy, którzy śmią mieć inne zdanie traktuje się słowem "wynocha".
Częstym problemem przy wyświetlaniu playera jest używanie Adblocka.
Dłuższe dźwięki na niektórych wersjach przeglądarki Chrome są ucinane.
Nikogo nie dziwi transparent z napisem "Tym razem to polski obóz zagłady", natomiast brawa dostaje Jolanta Kwaśniewska za stwierdzenie, że "kiedy Polacy przez wiele lat przechodzili przez granicę, nie czekały na nich zasieki, tylko pomocna dłoń". A mówi to o czasach PRL, nie wspominając, dlaczego ci Polacy przez tę zieloną granicę uciekli. Oczywiście nie ma żadnego znaczenia, że jej mąż Aleksander był wówczas prominentnym działaczem peerelowskich władz.
Burmistrz miasteczka Michałowo deklaruje, że przyjmie od razu 10 imigrantów. Ale gdzie? Do swojego domu? Czy raczej jako sąsiadów mieszkańców budynków komunalnych? Brak odpowiedzi.
Podobnie jak w innych przypadkach. Generalnie - przyjąć trzeba nawet 10 tysięcy. Oczywiście nie do wypasionych willi, czy na zamknięte osiedla. I - zdaje się - także nie do Budy Ruskiej, gdzie rezydencję ma Anna Komorowska - żona Bronisława. Bo podobnie jak Kwaśniewska, żadnej deklaracji nie złożyła.
Podczas zorganizowanego w sobotę w Michałowie wiecu "Matki na granicę" zabrakło tylko przedstawiciela prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Choć może był, tylko się oficjalnie nie przedstawił.